Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recykling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recykling. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 maja 2020

Walizki ozdobione transferem.

Dzisiaj pokaże Wam walizki, które ozdobiłam kilka lat temu, właściwie nie tylko ozdobiłam ale też uratowałam przed wyrzuceniem, bo ich stan był fatalny. Niestety nie mam zdjęć pokazujących jak walizki wyglądały z wierzchu przed transformacja, bo zostały na starym telefonie,  a  ja zgubiłam kabel i dopóki nie znajdę to nie mogę się do fotek dostać ...


 A stan był naprawdę agonalny, popękane, poobdzierane, w środku myszy zrobiły sobie gniazda, bo walizki leżały w szopie.


Postanowiłam jednak dać im szansę , najpierw wymyłam i uzupełniłam braki , między innymi jedno okucie narożne.
Potem malowanie, transfer i koronki.


  Wykleiłam też środek nowym materiałem :)
W jednej znalazły miejsce moje pamiątki ślubne , a w drugiej pamiątki Łucji :)
 



A tak wyglądały w środku już po wstępnym wyczyszczeniu.


Pozdrawiam 
Ewa

niedziela, 25 marca 2018

Pisanki oklejane kartkami ze starej książki -ciąg dalszy ;)

Tak jak obiecałam pokazuję kolejne pisanki oklejanki :)
Spodobały mi się bardzo , powstało trzy kolejne , jedna duża i dwie mniejsze . 
Jajka ozdobiłam skrawkami bawełnianych koronek i tym co pałętało się w domu ;) no dosłownie .
Zrobiłam przegląd szpargałów Łucji -motylki, kwiatuszki, biedroneczki i tym podobne  cuda,  które odpadły od jakiejś większej całości ;)


 Dodałam też  listki materiałowe zalegające w moich zapasach  i wszystko znowu zamalowałam farbą kredową.


Tu widać wszystkie ozdóbki na etapie ujednolicania stylistyczno kolorystycznego ;)


  Do szpargałów dodałam kwiatuszki  i ozdóbki z perełki w płynie .
Dwa mniejsze jajka umieściłam na wyplecionych wianuszkach.



Wyszło jak widać :)


  Pozdrawiam :)

piątek, 9 marca 2018

Pisanki oklejane koralikami.

W końcu i u mnie pojawi się coś w  tematyce wielkanocnej :)
No to jak Wielkanoc to na pierwszy ogień pisanki, moje są mocno recyklingowe i właściwie takie coś z niczego .
A dokładnie było tak:) Siedzę sobie na zwolnieniu lekarskim, walczę z bardzo wrednym wirusem,który przypuszczał już trzy ataki na mnie i jakoś sobie pójść na dobre nie chce  pomimo już trzeciego antybiotyku, który biorę...
Ale o pisankach miało być więc ....kolejna dygresja ;) 
Moja mama zamówiła w Chinach obrazki do wyklejania koralikami, kotki, ptaszki dla wnusi do pokoju. Jak już skończyłam wyklejanie zostało mi dużo malutkich koraliczków w różnych kolorach, wymieszałam wszystko i wsypałam do woreczka bo przecież szkoda wyrzucić ;)



Olśnienie spłynęło na mnie trzy dni temu wieczorem :) przecież można by tymi koralikami  jajka okleić , no tak ale nie mam jajek styropianowych , a do sklepu nie pojadę bo raz ,że z wirusem walczę , dwa że godzina późna . Pokombinowałam i .... zabrałam mojemu dziecku kilka plastikowych pisanek , paskudnych jak nieszczęście i nierówno pomalowanych, które urzekły Łucję urodą w zeszłym roku podczas jakichś zakupów w hipermarkecie ;)


No dobra jajka mam, koraliki mam tylko czymś je trzeba przykleić,  wymyśliłam, że najlepsza była by taśma dwustronna  i tu  pojawił się kolejny problem bo najbliższa taśma dwustronna znajdowała się w garażu na podwórku, a najbliższy mąż który mógłby mi ją przynieść w pracy na drugiej zmianie...
No ale jak się przebłysk pomysłowości pojawił, co aż tak znowu często się nie zdarza to zmarnować tego nie mogłam :) 
Jak się okazuje do klejenia koralików świetnie nadaje się lakier do paznokci, ma gęstą konsystencję i szybko wysycha więc koraliki nie odpadają w trakcie pracy. Ja użyłam beżowego, zrobił ładne tło pod koraliki.



No i tak wyszło :) Zrobiłam trzy pisanki , dłubanina straszna ale efekt mnie zadowala :) Można by pewnie pokusić się o jakieś wzorki czy coś takiego, mnie cierpliwości nie starczyło więc oklejałam jak leci:)

Przepraszam za jakoś zdjęć ale mój aparat jakoś się chyba ode mnie odzwyczaił i współpracować nie chce ;)


Jak już napisałam o koralikach pozostałych po wyklejaniu obrazków to od razu pokażę jakie to obrazki u Łucji w pokoju zawisną  .


 Pozdrawiam 
Ewa

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Trochę sobie poplotłam ;)

Miło mi bardzo ,że  pokazane w poprzednim poście zazdrostki się spodobały , tyle pochwał to już dawno mnie nie spotkało :) Dziękuję wszystkim serdecznie za  miłe słowa :) 
A dzisiaj chciałam pokazać co ostatnio uplotłam, a mianowicie osłonkę na doniczkę i pudełko z papierowej wikliny.


 Kiedyś miałam okres zauroczenia papierową wikliną , kręciłam rureczki i uplotłam kilka koszyczków , nawet doszłam do w miarę jakiej takiej wprawy i dosyć równo mi to wychodziło. 
Niestety jak widać pewne umiejętności się zapomina i kiedy wzięłam się teraz za wyplatanie osłonki to okazało się , że paluszki mają pewien problem z przypomnieniem sobie jak to wyplatanie szło ;) 
Powstał więc niejaki krzywulec ;) , z pudełkiem poszło już  lepiej :):)


Wszystko zostało potraktowane lekierobejcą w kolorze orzech, a nierówności zakryła bawełniana koronka ;)
Wyplatanki ozdobiłam tym co miałam w domu czyli koronkami , tasiemkami i kwiatuszkami w moim ulubionym kremowym kolorze :)


 Pudełko i osłonka stoją sobie teraz w ganku albo sieni , jak kto woli ;) i ukrywają odpowiednio: osłonka  uroczą pomarańczową , plastikową doniczkę , a pudełko różne specyfiki do pielęgnacji obuwia , które do tej pory z braku innego miejsca pałętały się luzem , w szafce na buty, na szafce  i o zgrozo nie rzadko obok ;)



Myślę , że mimo krzywulców nie wygląda to jednak bardzo źle i póki co jakoś ujdzie  ;)

 


Jaka u Was pogoda ? bo ja mam za oknem ciężkie leniwie sunące chmurzyska, z których tylko czekać jak lunie deszcz.

Pozdrawiam Was serdecznie choć sennie i przeddeszczowo ;)

środa, 13 maja 2015

Doniczki z łubianek :)

Dzisiaj taki  trochę byle jaki post ;) 
Chciałam Wam pokazać na jaki wpadłam pomysł odnośnie darmowych doniczek na kwiatki balkonowe , a że teraz mamy w pełni sezon ukwiecania balkonów, tarasów i parapetów to może ktoś skorzysta:) 
Pomysł sam w sobie odkrywczy nie jest ale i tak pokażę :);)
Wykorzystałam do tego celu łubianki po truskawkach , miałam trzy całkiem w dobrym stanie , służyły nam w zeszłym roku podczas małych wypadów na grzyby , potem stały na tarasie i kiedy pojawiły się u nas koty były przez nie namiętnie zasikiwane...;)


 Koszyczki miały być spalone ale jakimś dziwnym trafem odnalazły się na wiosnę w garażu, stwierdziłam, że może to i dobrze , że nie spłonęły ,bo okien w domu mam kilka i taras trzeba przyozdobić więc doniczki się przydadzą :)


Koszyczków jest w sumie pięć , trzy od teściowej ( to te kocie) i dwa wycyganione od mamy ;) 
Zostały pomalowane resztką lakierobejcy, którą mój mąż malował budę dla Bumelka , w środku wyłożone grubą folią pozyskaną z opakowania jakiejś przesyłki i gotowe :)
Wydaje mi się , że na parapetach wygląda fajnie, a powstały z samych odpadków :)


A na koniec bonus :)
 Obrazek z dzisiejszego poranka , ja siedziałam na tarasie i piłam herbatkę , a Bumelek sobie spał ;) powodzi się psu... nie ma co , na mój gust to tylko drinka z palemką brakuje ;)
Aaa szkoda , że nie możecie do tego obrazka dodatkowo  słyszeć chrapania jakie się rozlegało :):) no poezja po prostu ;)


Ostatnio na blogu króluje Bumelek, koty jednak broń Boże nie zostały zapomniane  tylko ,że odkąd pies pojawił się na podwórku, to kociaki bardzo są zestresowane i w domku pokazują się dopiero wieczorem...
 Bumel widząc kota cieszy się jak głupi i biegnie do niego z wyrazem pyska "hej puchaty kolego, pobaw się ze mną" , a Maksio i Albert prychają , jeżą się i uciekają z prędkością światła ;)
No mówię Wam cyrk na kółkach ;) 

 Macie może doświadczenie w materii kocio psiej ? Jak długo schodzi z opanowaniem sytuacji ? To znaczy ile czasu trzeba , żeby  kocury przestały reagować  ucieczką na koleżeńskie zapędy piesa ?

piątek, 1 maja 2015

Osłonkowa przeróbka.

No i mamy długi weekend nie wiem jak u Was ale u mnie tradycyjnie, czyli  niezbyt ciepło i pada;)  , pies nie może znaleźć sobie miejsca i cały czas domaga się towarzystwa, a przy tej pogodzie jakoś nie za bardzo mam ochotę na polku przebywać, koty zestresowane obecnością Bumela kombinują jak mogą żeby się dostać do domu i z psem nie spotkać ( co i takjest postępem bo do niedawna Albert wogóle nie wchodził na podwórko i musieliśmy go z ulicy do domu zabierać ) , a mąż ma drugie zmiany wiec jestem z tym majdanem sama ...żyć nie umierać ;)

No pomarudziłam sobie :) Zrobiło mi się lepiej , to teraz przejdę do robótek :)


Miałam w domu dwie metalowe koneweczki , zakupione jako osłonki ze ślicznymi  sadzonkami kalanchoe, koneweczki ładne i metalowe tylko kolorki jak dla mnie zbyt optymistyczne ;) Postanowiłam więc je troszkę przerobić , a jak już wzięłam się do pracy to na warsztat trafiła też równie optymistyczna kolorystycznie plastikowa osłonka na doniczkę.

Tak to wyglądało , taka bardzo radosna kompozycja ;)


Powierzchnię zmatowiłam i pomalowałam.  Konewki brązową, a doniczkę czarną farbką potem przetarłam świeczką i kilka razy pomalowałam  na biało. Następnie przecierka i mogłam zacząć oklejać :)


Konewki ozdobiłam różyczkami i cieniowaniami mającymi dawać efekt postarzenia .


 Potem jak zwykle lakierowanie , przecieranie papierkiem i znowu lakierowanie i tak kilka razy .


  Wydaje mi się , że teraz choć może nie tak radośnie i optymistycznie ale wyglądają trochę lepiej ;)


Doniczka natomiast została po oklejeniu serwetką  zakropkowana :) Taka imitacja kamionki czy czegoś w tym rodzaju :)


Jak myślicie może być ?

niedziela, 2 listopada 2014

Wieszaczki.

Witam wszystkich listopadowo :) Czyli całkiem ciepło i słonecznie ;) taką pogodę mam za oknem i całkiem mi z tym dobrze :):)
A na początek miesiąca pokażę zrobione całkiem niedawno wieszaczki.

Jak wiadomo do nowego domu potrzeba wiele rzeczy,mebli ,sprzętów itp. itd.... Zwykle potrzeby są duże , a zawartość portfela mała ,tak też jest i u mnie , dla tego kiedy zobaczyłam ile trzeba zapłacić za mały wieszak do łazienki,który mi się spodobał stwierdziłam ,że nic z tego sama sobie zrobię :);) 
Pamiętacie "Alternatywy 4" kiedy gospodarz domu wysyłał swoją żonę po spinacze biurowe, a potem zmienił zdanie i polecił" kup kłębek druta sam se zrobię" ? Mój mąż twierdzi ,ze ten tekst idealnie do mnie pasuje ;) No może i tak.....:)
Ale wracając do wieszaka to  akurat miałam pozostałe po szalowaniu domu zabejcowane deseczki, które sobie uratowałam przed spaleniem :) Deseczki wprost idealne na wieszaczek ,trochę pomógł mi tato , który je wyrównał. Oczywiście tej ,na której powstał wieszak nie zrobiłam zdjęcia ale wyglądała bardzo podobnie jak ta.


Na deskę nałożyłam lakierobejcę w kolorze Dąb bielony ,która dzięki temu ,ze nie była dobrze wymieszana podczas poprzedniego użycia daje teraz kryjącą białą powierzchnię.  Potem przetarłam w różnych kierunkach grubym papierem ściernym , żeby zrobić nieregularne rysy i zadrapania.

Potem serwetka makowa przyklejana na lakier bo kleju akurat nie miałam na stanie ;) i jak zwykle dużo lakierowania , na koniec mąż przykręcił  wieszaczek zakupiony za całe 3 zł i gotowe :):)


W kolejce czekają jeszcze dwie deseczki , przeznaczone na wieszaki do górnej łazienki i spiżarni albo kuchni jeszcze się nie zdecydowałam ;) jak zrobię to oczywiście pokażę :)

A teraz drugi wieszaczek, tym razem zakupiony jakiś czas temu w hipermarkecie za kilka złotych .Niby drewniany, niby obrazeczek ładny ale jakiś taki bezpłciowy był...



Tak więc przeszedł ekspresową metamorfozę :):) Poprostu został potraktowany dwuskładnikowym preparatem do spękań  i złotą porporiną :) żadna filozofia , a zeszło z tym nie więcej niż godzina wliczając czas na schnięcie :) 
A wieszak  trochę wyszlachetniał ;)


 Teraz tylko muszę znaleźć dla niego jakieś godne miejsce ;)


Pozdrawiam jeszcze raz serdecznie :)
Ewa


niedziela, 5 października 2014

Czajnik z haftem ;)

   Ostatnio w jednej z babskich gazetek mojej mamy zobaczyłam  zdjęcie starego czajnika przerobionego na osłonkę na doniczkę . Od razu zapaliła się czerwona lampka ;) przecież u nas jest stary żeliwny czajnik z wielkim obiciem na boku ... no po prostu jak znalazł  do poczynań "artystycznych":);) 
W ruch poszły więc farby, serwetki i dużo lakieru :)



 A tak dla porównania było przed przeróbką .

t


Do ozdobienia czajnika wykorzystałam dość długo zalegającą w moich zapasach serwetkę z motywem haftu , który troszkę podrasowałam domalowaniami :)



Była to przeróbka z cyklu szybkich i przyjemnych , a i efekt mnie osobiście zadowala ;)



W osłonce miejsce znalazła  melisa  i chyba jej dobrze w takim towarzystwie :)





Jak zwykle nie wiem kiedy   skończyć z dodawaniem zdjęć ;) ale cóż zrobić jak to kusi i to nęci... ;)



A w nagrodę za cierpliwość  przy oglądaniu fotek czajnika zapraszam Was na kawałek tortu urodzinowego :) Takie czekoladowo kawowe ciacho upiekłam mojemu mężowi na jego urodziny :)





Pozdrawiam wszystkich odwiedzających  :)

Ewa