Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łucja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łucja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 listopada 2019

Bombek ciąg dalszy :)

Tak jak obiecywałam ostatnio pokazuję kolejne bombki, mojego autorstwa:)
Pierwsza na bazie akrylowej i w nieco mrocznym kolorze ,ale co ja poradzę , że czarny uwielbiam i pasuje mi do wszystkiego :)


Łączenie półkul zamaskowałam bawełnianą koronką zawoskowaną na złoto .


Kolejne twory to bombki na styropianowych bazach oklejane koronką,  po oklejeniu malowane kilka razy farbami kredowymi i woskowane.


Po wierzchu  pomiziane na złoto , a nie jak na zdjęciu wyszło na szaro buro :)


I kolejna koronkowa :)
 


A na koniec znowu akrylowa tym razem w radosnych żółcieniach tak dla balansu z tą czarną ;)




A żeby nie było, że ja się tak sama bawię to w pracy pomaga mi moja Łucja :)
Stworzyła śliczne trzy bombki -  jak na czterolatka uważam że jest nieźle :)
A poniżej autorka prezentująca swoje dzieła :) 
 

Jak widać czarny lubi po mamusi :) 
 
Pozdrawiam serdecznie 
Ewa

niedziela, 11 września 2016

Lata 20-te, lata 30-te... ;)

Lata 20-te, lata 30-te ... tak mi się właśnie kojarzy czapka , którą zrobiłam dla mojej księżniczki :)


Czapeczka zrobiona jako dodatek do kremowego futerka zakupionego przez babcię :) 
Zużyłam na nią resztkę malinowej włóczki , z której kiedyś robiłam sweterek dla siebie , do tego filcowa dalia w kolorze rzeczonego futerka ;).
 

Dalie z filcu nauczyłam się robić niedawno i bardzo mi się podobają wiec pewnie jeszcze nie raz się na blogu pojawią :)

 Mała księżniczka zachwycona ,kiedy pokazuję jej w lusterku odbicie w czapce na głowie na jej buzi maluje się  promienny uśmiech  :):)

A co poza tym ? Wróciłam od pierwszego września do pracy , świat nadal się kręci choć miałam pewne podejrzenia ,że z dniem mojego powrotu się zawali ;)
Za to doba zrobiła się znacznie krótsza i życie jakoś zdecydowanie przyspieszyło ;)

Pozdrawiam i znikam :)
Ewa

niedziela, 28 sierpnia 2016

Buty dla krasnala :)

Póki co mamy jeszcze letnie upały,ale kalendarz jest nieubłagany i przypomina o zbliżających się chłodniejszych dniach ,na takie właśnie jesienno zimowe chłody zrobiłam mojemu małemu krasnoludkowi bamboszki:)


Buciki robione na tak zwanego "czuja" bez schematów i opisów i z tego co akurat miałam pod ręką:)  czyli: góra  z zapasów włóczek , które kiedyś dostałam od mojej teściowej, a podeszwy z dosyć grubej naturalnej skóry , dostałam jakieś resztki od znajomego i tak sobie leżały i leżały no i w końcu się doczekały :)
 

Buciki robione z grubej włóczki powstawały bardzo szybko i przyjemnie , gorzej było z przekłuwaniem  podeszew aby przeciągnąć nitkę , paluchy bolały mnie jeszcze kilka dni później ;)

Mały skrzat bamboszki zaakceptował , a najbardziej atrakcyjne okazały się  pomponiki :)
Mam zamiar zrobić jeszcze na pewno jedną parę w innym kolorze i może w bardziej wyszukanym "fasonie" :)



Pozdrawiam słonecznie i wciąż jeszcze upalnie .
Ewa

piątek, 29 lipca 2016

Jak ten czas leci...

Wbrew pozorom  jestem , żyję i mam się całkiem nieźle;) ...no wiem, że mało to oryginalne ale od czego mądrego można zacząć po tak długiej nieobecności...
Chyba najbardziej wymowny jest poprzedni post sprzed ponad roku. Pojawiła się  Łucja i moje życie... przestało być moje ;) 
Tak więc od przeszło roku jestem mamą na pełen etat.
Łucja jest najukochańszą istotką na świecie , cudowną , mądrą i tak dalej i tak dalej ale jest też najbardziej absorbującą istotą na świecie ;)
Oto moja księżniczka :)



 Mojemu dziecku nie wystarcza zawłaszczenie 100% mojego czau , ona chciałaby ze 150 %:) wpadam więc czasem obejrzeć co u Was  i nawet paru słów nie ma czasu  napisać , ale postanowiłam spiąć się w sobie i pomału spróbować wrócić do blogowej społeczności :)

A co u mnie słychać? A no tak jak wspominałam Łucja zawłaszczyła mnie dokumentnie , kiedy czytam  jak kobiety piszą , że zaczęły rozwijać swoje pasje kiedy przebywały na urlopach macierzyńskich i wychowawczych bo wtedy miały czas to oczy mi się robią jak spodki i normalnie nie mogę uwierzyć ,że tak można . Ja desperacko wykradam bardzo krótkie chwilki dla siebie, ostatnio także próbuję coś działać robótkowo ale strasznie opornie to idzie ;) Jak już coś uda mi się zdziałać to oczywiście pokarzę :)

Pozostając w temacie czasu , to oprócz Łucji o moją i Krzyśka uwagę nieustannie zabiega nasz Bumelek;) Bumelek z uroczego szczeniaczka wyrósł na równie uroczego psiego podlotka :)



Piękny prawda? okaz zdrowia ! - akurat,  tylko pozornie 
Bumelek w tym roku przeszedł już dwie bardzo poważne operacje związane z potężną dysplazją , ma 16 śrub w kościach , przesiedział 4 miesiące zamknięty w domu ( dom wyłożony dywanami aby się chore łapki nie ślizgały, a na dywanach mnóstwo sierści ,którą piesek zaczął tracić jak szalony ) i w tym wszystkim moja Łucja zaczynająca raczkować i ja jadąca na kolanach od ściany do ściany i nieustannie ściągająca futro z dywanów ...  Fajnie prawda?;)
 Od operacji nasza Bumbela miała jeszcze dwa razy zapalenie jelita, raz ropień na nosie, a obecnie ma zapalenie mięśnia w jednaj z tylnych łap... aż boimy się myśleć co będzie dalej .
No ale czego się  dla rodziny nie robi ... Choć słyszeliśmy pytania czy nie taniej było by go uśpić ... 
No na pewno nie kosztowało by to kilku tysięcy i miała bym zmywarkę i meble ale czy o to chodzi??? 
Strasznie chaotyczny ten post - wybaczcie . Mam nadzieję , że następny będzie bardziej składny i ukarze się wcześniej niż za rok ;)

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie 
Ewa
 

środa, 22 lipca 2015