Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 czerwca 2020

Kolczyki soutache i trochę migawek z ogrodu

Powstały kolejne kolczyki :) Tym razem biało niebieskie i bardzo okazałe- przynajmniej jak na moje standardy :)




 A teraz zapraszam do ogrodu :)
Właśnie kwitnienie zaczynają róże i moja ukochana lawenda :)


Strach na wróble to ozdoba ( jak dla mnie wątpliwa ) mojej córki, bardzo jej się z jakiegoś powodu podoba  ;)






Pozdrawiam 
Ewa 

poniedziałek, 11 maja 2020

Wiosna w ogrodzie

Pięknie się zrobiło, wszystko kwitnie i pachnie...Mój ogródek też, to znaczy aktualnie nie pachnie bo go obornikiem podsypałam ;) ale  kwitnąć kwitnie :) A nie było łatwo , bo ziemia u mnie straszna

 

Ziemia u mnie to glina  i piasek , może byłoby  nie tak źle gdyby nie to ,ze nie jest wymieszana tylko taka przełożona i tak w jednym miejscu nie da się wbić motyki a 10 cm dalej  piaskownica...
Do tego w glebie był grzyb, i początkowo nic nie chciało rosnąć, a to co  zaczynało ginęło od grzyba...
I tak walczę z tym trudnym tematem od pięciu lat , ale widać efekty, tym bardziej cieszą mnie moje roślinki :)
Kwitnący pierwszy raz w takiej ilości bez, miał jeden kwiat zaraz po posadzeniu , a potem go Bumel ( pies nasz) zeżarł aż do samej ziemi
na szczęście bez się nie dał  i ta dam :):)

Moja kolekcja funkii .


Grządka  przy wejściu do domu , za chwilę prym będą wiodły róże i lawenda :)


A ten niepozorny tamaryszek to powód mojego wielkiego szczęścia :) 
A było tak...
Zawsze chciałam mieć w ogrodzie tamaryszek, dla czego? nie wiem :) Chciałam i już podobnie było z jarzębiną i malwami :)
Więc zaraz po wprowadzeniu w 2015 roku zasadziłam sobie  właśnie tamaryszek , pięknie się przyjął i rósł ale ja byłam w ciąży ,mąż miał zapalenie kości w nodze, teść skosił nam trawę... z tamaryszkiem, została po nim apetyczna gałązka, którą zeżarł Bumel...
No dobra w 2016 znowu kupiłam tamaryszek ,wsadziłam , nikt nie zeżarł, nikt nie wykosił ... nadeszła zima wchodzę któregoś dnia na podwórze, robię obchód , no i tak mi się zdaje , że chyba tu coś rosło, no tamaryszek , znalazłam go na drugim końcu placu, Bumel tropił kreta... straty musiały być...
W 2017 znowu wsadziłam tym razem 2 sztuki , ani jedna się nie przyjęła ;(

Nie nie poddałam się :) w 2018 znowu zasadziłam, nie przetrwał zimy... No wiem to tragikomiczne się robi ;)

Ale ja zawzięta jestem i w 2019 znowu, a jakże z tamaryszkiem ze sklepu wróciłam i jest przetrwał ,nie wymarzł, nie został wykopany, zeżarty ani wykoszony i jeszcze zakwitnie !  :):) Teraz rozumiecie dla czego moja radość jest tak wielka :)


 I kilka innych kwiatuszków












 
A to egzotyka mojego męża :) Miłorząb i  Tulipanowiec 



Uff  kto dotrwał do końca temu gratuluję :)
Pozdrawiam 
Ewa

czwartek, 20 czerwca 2019

Obrazki w niebieskościach i kilka migawek z ogródka

Z pewną taką nieśmiałością pokazuję namalowane przeze mnie obrazki . Bo ja malarzem to nie jestem , coś tam nabazgrzę i tyle...
Ale zakupiłam dawno ,dawno temu w sklepie z używaną odzieżą  dwie ramki , a właściwie obrazki w ramkach. Obrazki paskudne ale rameczki jak dla mnie super no i tak do tych ramek coś trzeba było włożyć ;) a że ja ostatnio w niebieskim zakochana jestem to  podjęłam próbę namalowania "wsadu" do ramek ;)

Wyszło tak jak widać :) Zdjęcia trudno mi było zrobić bo obrazki do ściany przykleiłam i to na przeciwko okna więc się wszystko odbijało...


 Irys malowany akwarelą


I hortensja malowana czy rysowana kredkami akwarelowymi .





A teraz kilka migawek z ogrodu  , który jest moim ciągłym źródłem frustracji ...
Kiedy miałam ogródek u rodziców no to oczywiste było, ze wsadzam roślinkę,  a ona rośnie. Potem przeprowadziłam się na swoje no i ogródek też zaczęłam zakładać , z wielkim entuzjazmem powsadzałam kwiatki i .... i one nie rosły , a właściwie wypuszczało jakieś rachityczne coś, które i tak po jakimś czasie grzyb albo inna mszyca zżerało. Po jakimś czasie doszłam do wniosku, że to może mieć jakiś związek z tym , że ziemia u mnie jest klasy poniżej 6 ... 
Tak więc rozpoczęło się nawożenie i nawożenie i jeszcze raz nawożenie a do tego ciągła walka ze szkodnikami.
Aktualnie walczę z mszycami, gąsienicami, grzybem i jeszcze kret się przyplątał , no jakby innych ogródków w okolicy nie było tylko mój taki atrakcyjny ;)

No nic to ...:)
Pokażę co udało się pomimo przeciwności losu wyhodować :)




Innym razem więcej zdjęć  dodam bo teraz jakaś burza straszy więc zmykam :)

środa, 13 maja 2015

Doniczki z łubianek :)

Dzisiaj taki  trochę byle jaki post ;) 
Chciałam Wam pokazać na jaki wpadłam pomysł odnośnie darmowych doniczek na kwiatki balkonowe , a że teraz mamy w pełni sezon ukwiecania balkonów, tarasów i parapetów to może ktoś skorzysta:) 
Pomysł sam w sobie odkrywczy nie jest ale i tak pokażę :);)
Wykorzystałam do tego celu łubianki po truskawkach , miałam trzy całkiem w dobrym stanie , służyły nam w zeszłym roku podczas małych wypadów na grzyby , potem stały na tarasie i kiedy pojawiły się u nas koty były przez nie namiętnie zasikiwane...;)


 Koszyczki miały być spalone ale jakimś dziwnym trafem odnalazły się na wiosnę w garażu, stwierdziłam, że może to i dobrze , że nie spłonęły ,bo okien w domu mam kilka i taras trzeba przyozdobić więc doniczki się przydadzą :)


Koszyczków jest w sumie pięć , trzy od teściowej ( to te kocie) i dwa wycyganione od mamy ;) 
Zostały pomalowane resztką lakierobejcy, którą mój mąż malował budę dla Bumelka , w środku wyłożone grubą folią pozyskaną z opakowania jakiejś przesyłki i gotowe :)
Wydaje mi się , że na parapetach wygląda fajnie, a powstały z samych odpadków :)


A na koniec bonus :)
 Obrazek z dzisiejszego poranka , ja siedziałam na tarasie i piłam herbatkę , a Bumelek sobie spał ;) powodzi się psu... nie ma co , na mój gust to tylko drinka z palemką brakuje ;)
Aaa szkoda , że nie możecie do tego obrazka dodatkowo  słyszeć chrapania jakie się rozlegało :):) no poezja po prostu ;)


Ostatnio na blogu króluje Bumelek, koty jednak broń Boże nie zostały zapomniane  tylko ,że odkąd pies pojawił się na podwórku, to kociaki bardzo są zestresowane i w domku pokazują się dopiero wieczorem...
 Bumel widząc kota cieszy się jak głupi i biegnie do niego z wyrazem pyska "hej puchaty kolego, pobaw się ze mną" , a Maksio i Albert prychają , jeżą się i uciekają z prędkością światła ;)
No mówię Wam cyrk na kółkach ;) 

 Macie może doświadczenie w materii kocio psiej ? Jak długo schodzi z opanowaniem sytuacji ? To znaczy ile czasu trzeba , żeby  kocury przestały reagować  ucieczką na koleżeńskie zapędy piesa ?

niedziela, 6 lipca 2014

Szydełkowy obrus z dodatkami ;)

No i połowa urlopu za mną ... jak to jest , że wolny czas tak szybko ucieka ? Hmm?? Ale nic to  w sierpniu czeka mnie druga część wolnego i w dodatku dłuższa o tydzień :):):)
A póki co nadrabiam zaległości ogródkowe  i robótkowe - pokażę w najbliższym czasie co udało mi się "zmalować " ;)
A dzisiaj na pierwszy ogień obrus szydełkowy, kilka tygodni temu przechodząc obok kiosku Ruchu zerknęłam na wystawę i rzuciła się na mnie - dosłownie :) gazetka z wzorkami dużych obrusów . Sabrina Robótki extra "Obrusy na duże stoły".
Nie dość ,że się na mnie rzuciła i do domu przylazła to jeszcze  tak kusiła i nęciła , że musiałam przynajmniej jeden obrusik popełnić ;)






 Obrus okrągły , dosyć słusznych rozmiarów około 130cm średnicy. Ja co prawda okrągłego stołu nie posiadam ale moja mama i owszem i to nawet dwa :)





Sesja plenerowa , bo tak lepiej wzorek widać :)







A w kolejce czekają " dodatki" czyli porzeczki czerwone na winko  :)



I czarne na naleweczkę i pewnie galaretkę :)







Na koniec urocze półdzikie koty sąsiada , które dokarmiam i próbuję oswoić co mi wychodzi z różnym skutkiem ;) Na zdjęciu dwa czarnulki , ale jest jeszcze jeden szary :)





czwartek, 19 czerwca 2014

Srebrzystosci koralikowe i ogródkowe róże :)

Dziś naszyjnik i bransoletka z koralików. Komplet robiony ekspresowo na tak zwane wczoraj , dosłownie i w przenośni bo skończyłam go robić wczorajszego wieczoru i wieczorem tez powędrował do  zamawiającej go pani.
Komplet miał być w kolorze srebrnym  i tu pojawił się mały problemik bo srebrnych koralików w swoich przepastnych zapasach akurat nie posiadałam . Ale od czego kobieca zdolność kombinowania ;)
Wykorzystałam przezroczyste koraliki nawleczone na srebrną nitkę i efekt mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Naszyjnik niby srebrny , a jednak jakoś tak nie dosłownie...
Zresztą zobaczcie same :)





Zdjęcia takie sobie bo robione około 22:00  więc troszkę światło było słabe ;):)




A teraz czas na kolor :)  Właśnie teraz jest jeden z moich ulubionych momentów w ogrodzie , a to dla tego ,że  można podziwiać przepięknie kwitnące róże . Poniżej prezentuję kilka piękności z mojego ogrodu :)
Niestety nie znam  ich nazw ,wszystkie moje róże były kupowane jako mniej lub bardziej bezimienne sadzonki :)
 












Pozdrawiam serdecznie :)

Na koniec mam małą prośbę o pomoc,  ostatnio zaniepokoiły mnie spamowe komentarze po angielsku jakie zaczęły pojawiać się na blogu , niektóre widać inne pojawiają się tylko w skrzynce pocztowej zaniepokoiło mnie też kiedy weszłam na bloga i zobaczyłam w tekście hiperłącza , których ja nigdy nie stosowałam. Ja jestem osioł informatyczny więc jeśli możecie to pomóżcie i napiszcie coz tym zrobić .

niedziela, 1 czerwca 2014

Koralikowy naszyjnik po raz kolejny , trochę kwiecia i kot na koniec ;)

Tytuł karkołomny i taki trochę dla potłuczonych ale wszystko po kolei :);)
Najpierw koralikowy naszyjnik szydełkowy, robiony ukośnikiem z drobniutkich koralików , tym razem nie usztywniałam go rurką plastikową ponieważ jest troszkę węższy niż poprzednie wiec i tak się dobrze układa .





Wzorek zaczerpnięty ze świetnej stronki http://lbeads.blogspot.com/ - polecam są tam przepiękne wzorki w ilości takiej , że głowa boli :):)




To pierwszą część mamy za sobą :) Teraz czas na kwiecie ;) Oczywiście z mojego ogródka . Kwiatki miały sesję zdjęciową z okazji tego ,że stałam się posiadaczką nowego aparatu fotograficznego :):)
Do tej pory dysponowałam jedynie aparatem w telefonie i starą cyfrówką , z którą toczyłam ciągłe i nierówne boje  o w miarę czytelne zdjęcia ;)
Obserwujący tę walkę mój mąż  zrobił mi prezent i kupił aparat :):):) cudowny , super wypasiony i w ogóle naj  naj  naj .
Jest to najlepszy prezent jaki dostałam od czasu gumowo pluszowej małpki ,która miała możliwość włożenia palca do buzi ;);):)

I tym sposobem od piątku jestem w szale robienia zdjęć  wszystkiemu co się rusza i co się nie rusza ;)
Na początek poszły kwiatki , bo to fajny obiekt , pozuje bez gadania , głupich min nie robi  i  zawsze ładnie wygląda ;)










 



Po kwiatkach przyszedł czas na próby z bardziej wymagającymi obiektami i padło na koty :)
Na zdjęciu poniżej  Filusia , niech Was nie zmyli niewinny wyraz pyszczka ;) Bronek niestety nie dał się sfotografować , albo nie pokazywał się w ogóle albo ostentacyjnie odwracał się do mnie swoimi  dostojnymi czterema literami , a fotografowaniem tej części kota akurat nie byłam zainteresowana ;);)




To oczywiście tylko malutka część tego co napstrykałam ale ograniczałam się z obawy o to ,że Was zanudzę do tego stopnia , iż  liczba obserwatorów zmaleje do zera ;)

Pozdrawiam serdecznie :)
Ewa