Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 lipca 2020

Kolczyki soutache -kot dyrektor ;)

Takie sobie kolejne kolczyki udłubałam :) Moja Łucja  jak je zobaczyła od razu stwierdziła " ooo kot dyrektor" , a mnie się to określenie bardzo spodobało :)



I na innym tle :)  Bardzo je lubię , super wyglądają z czarnymi ubraniami :)


A skoro o kotach mowa to przedstawiam Wam mojego nowego domownika, to znaczy nie takiego znowu bardzo nowego bo mieszka z nami od stycznia , ale jeszcze niepublikowany :)

To mruczące futerko  ma na imię Tobi  zwany Tobisiem, Tobusiem lub Trąbisiem - to ostatnie ze względu na bardzo donośne dźwięki jakie wydaje szczególnie mile słyszane np o 2-3 w nocy ;)



Uwielbia wszelkie rośliny doniczkowe :) tu w paprotce ,biedna do dziś jeszcze nie doszła do siebie ;)


Pozdrawiam :)
Ewa 

środa, 7 stycznia 2015

Moje początki robótkowe i kolejna chusta .

Początki nie dla tego ,że dopiero rozpoczął się 2015r.:) ale dla tego, że chciałam Wam pokazać jedną z pierwszych prac jaka wyszła spod moich rąk .
Przy okazji ozdabiania domu  wyciągam z zakamarków różne stare robótki, które w końcu będą mogły spełniać swoje przeznaczenie czyli zdobić ...mama nadzieję ;)
Na pierwszy ogień poszedł obrazek  z różami , to pierwszy obrazek, który wyhaftowałam :) Byłam wtedy albo w końcowych klasach liceum albo na początku studiów...czyli dawno to było;)


Wzorek pochodzi z jakiegoś starego numeru Burdy, dawniej część z robótkami była dużo bardziej rozbudowana niż teraz .
Mulinę dobierałam na wyczucie z tego co moja mama miała w zapasach :)



Haft jest trochę nierówny i koślawy ale mam do tego obrazka duży sentyment ;)
Kiedyś wisiał u mnie w pokoju , teraz będzie ozdabiał łazienkę.


Żeby pasował do wnętrza poprawiłam trochę ramkę , bo przed laty  uległa mojej fascynacji farbą olejną ... Nie bardzo chciało mi się ściągać całą powłokę więc przetarłam tylko papierem ściernym a potem w przetarcia wtarłam brązową farbę akrylową , taka przecierka na odwrót ;)


A teraz chusta , tym razem robiona  na zamówienie. Kolory trochę nie moje ale to nie mnie się ma podobać tylko klientce :)



A co się kryje za chustą ? No jak to co oczywiście kot ;) Przecież sesja zdjęciowa bez kota choć by nawet ukrytego nie może się odbyć ;)


Na koniec mam do Was prośbę . dziewczyny macie może jakieś fajne sprawdzone wzorki na zazdrostki albo firaneczki ? Musze sobie zrobić zazdrostki do kuchni , teraz mam takie firankowe i przyprawiają mnie o palpitacje serca za każdym razem kiedy n nie popatrzę ;) ale żaden z wzorków jakie posiadam albo co znalazłam w necie jakoś mi nie pasuje ... może nie  szukam tam gdzie trzeba...
Jeśli macie coś takiego to proszę albo o wzorek albo o link do strony :)

Pozdrawiam serdecznie :)
Ewa

wtorek, 23 grudnia 2014

Męczący post przedświąteczny :)

Ostrzegam lojalnie będzie długo i z dużą ilością zdjęć :) Tak jak pisałam ostatnio troszkę się zagapiłam z publikowaniem i teraz zostało mi parę rzeczy ,które wypadało by pokazać jeszcze przed świętami.
Zacznę więc od pojawienia się choinki ,a potem będzie o dekorowaniu :)
W tym roku temat choinki i dekorowania jest bardzo ważny bo to pierwsze święta w nowym domu, pierwsza nasza choinka i nasze dekoracje :)
Tak więc pojawiła się u nas kilka dni temu śliczna zieleniutka i pachnąca choineczka , wstawiliśmy ją do pokoju troszkę wcześniej aby nasze dwa wszędobylskie futrzaki miały okazję się z nią troszkę oswoić . Jak łatwo się domyślić drzewko w domu okazało się nie lada atrakcją:)
Najpierw trzeba było gościa obwąchać ;)


Pooglądać :)


A potem to już  zabawa na całego ...;)


Bardzo smaczna jest też woda z piaskiem, wypijana ze stojaka ... to nic ,że w kuchni stoi miseczka z mlekiem.


 A już najfajniej było dzisiaj kiedy choinka  była strojona ;) Pomocników mieliśmy aż za nadto , ale jak widać  bardzo chętnych i zaangażowanych ;)


Tu już pomocnik schwytany i unieszkodliwiany ;)  Na czas dalszego strojenia drzewka , kotki zostały wysłane na spacerek ;)

Nawet  z tak zaangażowaną pomocą  udało nam się choinkę przystroić i tak wygląda w pełnej krasie :) Ale choinka przystrojona jest nieporównanie bardziej atrakcyjna dla kotów niż ta nieprzystrojona, tak więc teraz u nas w domu słychać naprzemienne : NIE WOLNO, ZOSTAW TO, NIEDOBRY KOT... i jeszcze parę innych, ale ze względu na wczesną porę nie będę cytować ...;)



Choinka zdecydowanie króluje ale poza nią  dom zdobią jeszcze domki z piernika , to taka nasza  świecka tradycja  ;)  W tym roku trochę mnie  zaskoczyły ,bo lukier ,który normalnie wysycha w ciągu kilku godzin sechł trzy dni. Poważnie , gdybym nie widziała na własne oczy też by mi było ciężko uwierzyć .


Spełniłam też swoje marzenie o przystrojonym gałązkami gzymsie kominka, wiem ,że igły pewnie szybko opadną pod wpływem  ciepła, ale przynajmniej chwilę się nacieszę :):)


Takie buciki udłubałam na szydełku, wyszły mi trzy pary , na więcej jakoś nie miałam cierpliwości, choć uważam ,że są przeurocze :) 



Zrobiłam też trochę gwiazdek, które zdobią choinkę , a także poręcze schodów :)



I w roli girlandy przyozdabiają lustro w przedpokoju.


Na tym z grubsza można by przystrajanie domu zakończyć :) 
Uff wyrobiłam się przed Świętami , ciasta popieczone ,sałatki zrobione ... no dumna jestem wielce ;)

 Wszystkim zaglądającym do Misz-masza chciałam złożyć najserdeczniejsze życzenia zdrowych,pogodnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia.

A dla tych ,którzy dotrwali do końca wielkie gratulacje :):)


niedziela, 23 listopada 2014

Czekoladowo ;)

Za oknem coraz zimniej , długie wieczory zachęcają do owinięcia się ciepłym kocykiem i umilenia sobie czasu czymś pysznym :) No to ja dzisiaj chciałam zaproponować moją własną interpretację tego  tematu ;) 
Na początek więc czekoladowy kocyk , jak to u mnie bywa   słusznych rozmiarów ... ja chyba mam jakiś problem z kończeniem w porę ;) Każdy mój dotychczasowy kocyk jest większy od poprzedniego ...aż strach pomyśleć jakie będą następne ;)



Kocyk powstał ze starych swetrów tak jak poprzedni  i jestem z siebie bardzo dumna bo udało mi się  zejść z ceny :) Ten widoczny na zdjęciach kosztował  całe 4 zł :):):) Rachunek jest bardzo prosty :) cztery swetrzyska, których nikt nie chciał  kupione po złotówce w dzień przeceny w lumpeksie ;) Tańszego koca to już chyba nie zrobię , wiec uważam go za swój kocykowy rekord cenowy ;)



Podczas sesji nie mogło oczywiście zabraknąć kotów :) Zresztą odkąd się pojawiły w moim domu to właściwie żadne działanie nie może odbyć się bez ich udziału ;)


Zbliżenie na motyw środka , tym razem kwadracik z kółeczkiem ;)


A tu zdjęcie zrobione podczas dziergania .


Kontrola jakości  ;) Już na etapie powstawania musiałam walczyć z sierściuchami żeby pozwoliły mi go dokończyć dziergać ;) Tak im się spodobał ;)



I jak widać nie odpuszczają do samego końca , jasno podkreślając czyj jest   kocyk :) 




A jak już wygramy z kotami i pozyskamy koc dla siebie , owiniemy się nim to przychodzi czas na coś pysznego ;) 
Ja zafundowałam sobie powrót do dzieciństwa :) a to za sprawą bloku czekoladowego .
Pamiętacie to cudo ? W czasach kiedy czekoladę trzeba było wystać w kolejce , a wyrób czekoladopodobny straszył  swoim wysublimowanym smakiem , taka domowa czekoladka to było 
coś ! Oczywiście jeśli zdobyło się mleko w proszku , które także było towarem deficytowym...

Zapraszam wiec na kawałeczek czekoladki domowej roboty :) Nieskromnie przyznam ,że jest nieprzyzwoicie pyszna i słodziutka tak ,że aż po ząbkach łupie ;) 


Gdyby ktoś z Was też chciał udać się w podróż do lat dzieciństwa to podaję przepis :)

Blok czekoladowy
25 dag masła
100 gram wody albo mleka
3 szklanki cukru
4 czubate łyżki kakao
aromat waniliowy, albo cukier waniliowy
opakowanie mleka w proszku - nie może być granulowane

Masło, cukier, kakao, wodę i aromat wkładamy do garnka i podgrzewamy aż cukier się rozpuści , następnie dosypujemy mleko w proszku i mieszamy , do masy dodajemy pokruszone herbatniki , orzechy, bakalie albo co kto chce ;) Wkładamy w foremkę i odstawiamy w zimne miejsce na kilka godzin .
Banalnie proste :):)

Pozdrawiam Ewa 


niedziela, 9 listopada 2014

Tęczowa chusta w folkowych klimatach.

Najpierw był tęczowy szalik , zrobiony z włóczki wełniano akrylowej po 50 % więc całkiem ciepły i w dodatku nie za bardzo gryzący :) Ale pochodziłam w nim ze dwa lata i stwierdziłam ,że mi się już nie podoba ,no ale włóczka ładniutka... taka kolorowa ;) no szkoda żeby się marnowała :)
Więc powstała chusta , bardziej uniwersalna niż szalik bo i w cieplejsze dni można samą na pleckach nosić , a w zimne zastąpi szalik :) Chusta wyszła taka troszkę folkowo cygańska ,ale myślę,że jest ok :)

Tak wiec szalik sprułam, wełenkę wyprostowałam metodą na żelazko - genialny sposób na odnawianie sprutej wełny .  Jeśli ktoś jeszcze nie próbował to polecam , najpierw włóczkę zwijamy luźno i związujemy a potem uderzeniem parowym w odległości  ok 0,5 cm  prostujemy , naciągamy lekko i zostawiamy do odparowania i wyschnięcia , potem zwijamy w kłębki i wełna jak nowa :):)



Wzorek prymitywnie prosty ale po pierwsze to moja pierwsza chusta , a po drugie jak kolory tańczą i śpiewają to z wzorkiem lepiej nie przesadzać ;)


Na zdjęciu poniżej widać najbardziej realistyczne kolory .




A tu   już pokaz na tak zwanym ludziu ,w  roli modelki ja we własnej bardzo niemodelkowej osobie ;):)
Ale widać , ze chusta jest sporych rozmiarów :)


Wytrwałych , którzy dotrwali do końca chustkowych zdjęć zapraszam na kawę i ciastko :) dziś domowej roboty kremówka :)



A po ciastku  drzemka :) no powiedzcie same czy mając takie dwa rozespane rozkoszniaki w zasięgu wzroku nie ma się ochoty też zwinąć w kłębek na kanapie ?:)

Samotnik Albercik okupujący fotel :)


I Maksio przylepa na kolanach mojego męża :)


Pozdrawiam serdecznie :)

piątek, 24 października 2014

Szydełkowy kocyk

Hej :) 
Jestem , żyję i wbrew pozorom nie zaginęłam :)
A na dowód tego , że cały czas działam robótkowo chciałam Wam pokazać szydełkowy kocyk ,który powstawał dosyć długo, ale jak już nabrałam rozpędu to znowu nie wiedziałam kiedy skończyć i kolejny raz powstał dosyć duży "kocurek" ;)


 Kocyk powstał w większości z wełny z odzysku , a dokładnie ze swetrów kupowanych po złotówce  w sklepach z używaną odzieżą. Nowa jest część kremowej wełny , tej z odzysku miałam za mało i musiałam trochę dokupić ale i tak cały koc kosztował mnie zawrotną kwotę 34 zł :) Warto było poślęczeć nad pruciem sweterków :)


Środek koca zrobiony jest z kwadratów imitujących różyczki na kremowym tle , gdzieś widziałam podobny motyw ale nie pamiętam czy w internecie czy w gazetce ... 
A brzeg to okrążenia  zakończone falą albo muszelkami jak kto woli ;)


Wyszedł gruby, mięciutki i bardzo ciepły  i  pozostaje w nieustannym użyciu nawet podczas robienia. Fajna sprawa jednocześnie robić koc i być nim przykrytym ;)


Kilka zbliżeń na wzorek :)




 Jak widać kotom też pasuje :)



Pozdrawiam serdecznie 
Ewa

Mam jeszcze pytanie i prośbę o pomoc od jakiegoś czasu pojawiają mi się chore ilości wyświetleń ( bardzo dużo) z mojego własnego adresu. Może ktoś z Was wie co to takiego i jak temu zaradzić ?

piątek, 26 września 2014

Różane stołeczki i nowi domownicy ;)

Na wiosnę pokazywałam Wam odnowiony stołek z niebieskim wzorkiem . Oprócz niego do odnowienia miałam jeszcze dwa , które miały znaleźć się w nowym domu. Trochę mi z tym zeszło ale wreszcie są ;)


Stołki w zamierzeniach miały być kremowe , ale coś mi nie wyszło podczas mieszania farby i mają odcień śmietany , który na zdjęciach wygląda jak śnieżna biel.

Stołki były w fatalnym stanie i właściwie na pierwszy rzut oka nadawały się tylko do spalenia , dla tego też podczas ich odnawiania chciałam zachować tę ich starość . Są dosyć nierówne , a odpryskami , zachowałam dziurki po gwoździkach i nie szpachlowałam ich zbyt dokładnie . Wydaje mi się , że takie właśnie mają urok :)

A tak wyglądały przed metamorfozą . Uwaga ! zdjęcie jest dosyć drastyczne ;)



Lubię takie zadania bo jak widać cokolwiek by się nie zrobiło to mogło być tylko lepiej :)





Ozdobiłam je motywami z serwetki i przetarciami .


A to już nasi nowi domownicy:) Niedawno pokazywałam Wam zdjęcia czarnej koteczki,która miała z nami zamieszkać , nawet dostała imię ... niestety zaginęła , szukałam ,pytałam ale nikt nie wie gdzie jest , mam nadzieję , że ktoś ją po prostu zabrał bo była przeuroczym kociakiem... czekałam około miesiąca mając nadzieję ,że może wróci... niestety :(
Ale na świecie jest sporo potrzebujących nowego domu kotów i tak trafiły do nas dwa kocurki :)

Maksio




I Albercik :)

Czy też macie wrażenie , że Albercik szelmowsko się uśmiecha na tym zdjęciu ?;)
 Kociaki są przeurocze , wszędzie ich pełno :) nawet teraz bardzo chciały pomagać przy pisaniu tego posta ;)
 Ale osiem małych łapek na klawiaturze jakoś minie bardzo było na rękę ;)

Pozdrawiam serdecznie :) 
Ewa