wtorek, 2 czerwca 2020

Kolczyki soutache- na ludowo

Szybciutko i na temat :)
Kolczyki z fajnym, ludowym  kaboszonem, do tego czarny sznurek i koraliki :)

 To jedna z moich pierwszych prac w tej technice od ponad 5 lat , palce trochę wyszły z wprawy ale już powstają kolejne tworki :)


 Pozdrawiam 
Ewa

czwartek, 21 maja 2020

Walizki ozdobione transferem.

Dzisiaj pokaże Wam walizki, które ozdobiłam kilka lat temu, właściwie nie tylko ozdobiłam ale też uratowałam przed wyrzuceniem, bo ich stan był fatalny. Niestety nie mam zdjęć pokazujących jak walizki wyglądały z wierzchu przed transformacja, bo zostały na starym telefonie,  a  ja zgubiłam kabel i dopóki nie znajdę to nie mogę się do fotek dostać ...


 A stan był naprawdę agonalny, popękane, poobdzierane, w środku myszy zrobiły sobie gniazda, bo walizki leżały w szopie.


Postanowiłam jednak dać im szansę , najpierw wymyłam i uzupełniłam braki , między innymi jedno okucie narożne.
Potem malowanie, transfer i koronki.


  Wykleiłam też środek nowym materiałem :)
W jednej znalazły miejsce moje pamiątki ślubne , a w drugiej pamiątki Łucji :)
 



A tak wyglądały w środku już po wstępnym wyczyszczeniu.


Pozdrawiam 
Ewa

poniedziałek, 11 maja 2020

Wiosna w ogrodzie

Pięknie się zrobiło, wszystko kwitnie i pachnie...Mój ogródek też, to znaczy aktualnie nie pachnie bo go obornikiem podsypałam ;) ale  kwitnąć kwitnie :) A nie było łatwo , bo ziemia u mnie straszna

 

Ziemia u mnie to glina  i piasek , może byłoby  nie tak źle gdyby nie to ,ze nie jest wymieszana tylko taka przełożona i tak w jednym miejscu nie da się wbić motyki a 10 cm dalej  piaskownica...
Do tego w glebie był grzyb, i początkowo nic nie chciało rosnąć, a to co  zaczynało ginęło od grzyba...
I tak walczę z tym trudnym tematem od pięciu lat , ale widać efekty, tym bardziej cieszą mnie moje roślinki :)
Kwitnący pierwszy raz w takiej ilości bez, miał jeden kwiat zaraz po posadzeniu , a potem go Bumel ( pies nasz) zeżarł aż do samej ziemi
na szczęście bez się nie dał  i ta dam :):)

Moja kolekcja funkii .


Grządka  przy wejściu do domu , za chwilę prym będą wiodły róże i lawenda :)


A ten niepozorny tamaryszek to powód mojego wielkiego szczęścia :) 
A było tak...
Zawsze chciałam mieć w ogrodzie tamaryszek, dla czego? nie wiem :) Chciałam i już podobnie było z jarzębiną i malwami :)
Więc zaraz po wprowadzeniu w 2015 roku zasadziłam sobie  właśnie tamaryszek , pięknie się przyjął i rósł ale ja byłam w ciąży ,mąż miał zapalenie kości w nodze, teść skosił nam trawę... z tamaryszkiem, została po nim apetyczna gałązka, którą zeżarł Bumel...
No dobra w 2016 znowu kupiłam tamaryszek ,wsadziłam , nikt nie zeżarł, nikt nie wykosił ... nadeszła zima wchodzę któregoś dnia na podwórze, robię obchód , no i tak mi się zdaje , że chyba tu coś rosło, no tamaryszek , znalazłam go na drugim końcu placu, Bumel tropił kreta... straty musiały być...
W 2017 znowu wsadziłam tym razem 2 sztuki , ani jedna się nie przyjęła ;(

Nie nie poddałam się :) w 2018 znowu zasadziłam, nie przetrwał zimy... No wiem to tragikomiczne się robi ;)

Ale ja zawzięta jestem i w 2019 znowu, a jakże z tamaryszkiem ze sklepu wróciłam i jest przetrwał ,nie wymarzł, nie został wykopany, zeżarty ani wykoszony i jeszcze zakwitnie !  :):) Teraz rozumiecie dla czego moja radość jest tak wielka :)


 I kilka innych kwiatuszków












 
A to egzotyka mojego męża :) Miłorząb i  Tulipanowiec 



Uff  kto dotrwał do końca temu gratuluję :)
Pozdrawiam 
Ewa

wtorek, 5 maja 2020

Metamorfoza starej szafki

I znowu minęło kilka miesięcy... Jak ten czas leci ;)
Siedzę sobie teraz w domu,bo przedszkole zamknięte,a dzieckiem ktoś się zająć musi :) i tak między rysowaniem, spacerkami i innymi takimi trochę nadrabiam robótkowo.  Dokańczam to co kiedyś pozaczynałam, zabieram się za rzeczy,które były w planach ale czasu na nie nie było... i  tak się rozpędziłam, że nie wiem czy i tym razem na to wszystko czasu mi nie braknie ;)
Ale po kolei :) Najpierw pokażę Wam przemalowaną szafkę pod telewizor.


Tak wygląda po malowaniu, musiała być jasna ,bo u mnie w domu ze światłem słonecznym bywa różnie i zbyt dużo ciemnych mebli działa przytłaczająco .
Do malowania użyłam kremowej farby kredowej ,niestety nie pamiętam jakiej firmy bo kupiłam ją jakiś czas temu i przelałam do słoika  :) Szafka zabezpieczona lakierem matowym.


Te  kwiaty ,to zabawki mojej Łucji tak malowniczo wkomponowane ;) No i szufladki malowane w zeszłym roku , okazało się , że pasują idealnie :)
 

Zbliżenie na przecierki,bo ja bardzo lubię przecierki ;)
 

A to jeszcze etap roboczy :)
 

No i "cudo" przed malowaniem , nawet mój sceptyczny do zmian koloru mebli mąż stwierdził, że po metamorfozie jest lepiej :)


Pozdrawiam serdecznie :)
Ewa

piątek, 20 grudnia 2019

Jeszcze trochę bombek:)

Zrobiłam jeszcze kilka bombek akrylowych zdobionych od środka. Bardzo mi się spodobała taka technika (podpatrzone oczywiście w sieci). Wrzucam szybko zdjęcia i uciekam bo rozłożyło mnie choróbsko paskudne i to jak u mnie zwykle przed samymi  Swiętami ...









I jeszcze takie płaskie :)





Pozdrawiam serdecznie 
Ewa

niedziela, 17 listopada 2019

Bombek ciąg dalszy :)

Tak jak obiecywałam ostatnio pokazuję kolejne bombki, mojego autorstwa:)
Pierwsza na bazie akrylowej i w nieco mrocznym kolorze ,ale co ja poradzę , że czarny uwielbiam i pasuje mi do wszystkiego :)


Łączenie półkul zamaskowałam bawełnianą koronką zawoskowaną na złoto .


Kolejne twory to bombki na styropianowych bazach oklejane koronką,  po oklejeniu malowane kilka razy farbami kredowymi i woskowane.


Po wierzchu  pomiziane na złoto , a nie jak na zdjęciu wyszło na szaro buro :)


I kolejna koronkowa :)
 


A na koniec znowu akrylowa tym razem w radosnych żółcieniach tak dla balansu z tą czarną ;)




A żeby nie było, że ja się tak sama bawię to w pracy pomaga mi moja Łucja :)
Stworzyła śliczne trzy bombki -  jak na czterolatka uważam że jest nieźle :)
A poniżej autorka prezentująca swoje dzieła :) 
 

Jak widać czarny lubi po mamusi :) 
 
Pozdrawiam serdecznie 
Ewa

poniedziałek, 11 listopada 2019

Bombki- pierwsze w tym roku :)

 Wbrew tematowi posta :) Jakoś mnie drażni kiedy Boże Narodzenie "zaczyna się" dzień po Wszystkich Swiętych.  Co roku wcześniej i z większym natężeniem atakują nas od początku listopada  ozdoby świąteczne, mikołaje i aniołki, świąteczne wydania gazet, reklamy w telewizji i wszechogarniająca magia....
No cóż ale co zrobić niby się nie zgadzam z tym ,niby mnie to denerwuje a i tak w pracy z młodzieżą przygotowuję już kartki świąteczne bo trzeba z terminami zdążyć , planuję zakupy na  paczki świąteczne bo z fakturami trzeba się wyrobić ..., a moje dziecko w przyszłym tygodniu wybiera się z przedszkolem do fabryki bombek, to wszystko włączając w to jeszcze przygotowanie ciasta na piernik 4 tygodniowy ;) powoduje, że Swięta wydają się zbliżać  z prędkością komety... :)

No a jak z czymś się nie da za bardzo walczyć no cóż "trza" się przyzwyczaić ;)
Tak więc z tej niechęci postanowiłam w tym roku wcześniej się zabrać  za przygotowanie bombek.Przynajmniej nie będę miała corocznego problemu, że najpierw zwlekam, a potem połowy rzeczy nie zdążam zrealizować.
Na pierwszy ogień poszły akryle, pierwszy raz robiłam bombki na takich bazach ,ale całkiem to fajne jest :)
Powstały trzy bombki w romantycznym klimacie :)

Pierwsza w niezapominajki z perełkami .



Kolejna biało niebieska  we wzorek jak na starej porcelanie .


 I trzecia biała , śnieżna i nieco popękana :) co  akurat nie za bardzo widać na zdjęciu...


Wzięłam je też na sesję plenerową ale przy dzisiejszym nasłonecznieniu, a właściwie jego braku zdjęcia wyszły mocno średnio .


O tu widać efekt spękań , moim zdaniem całkiem fajnie wygląda choć wcale łatwo nie było go uzyskać malując od spodu ;)




Kolejne bombki  już powstają więc pewnie niedługo pokażę co udłubałam :)

Pozdrawiam Ewa