niedziela, 25 marca 2018

Pisanki oklejane kartkami ze starej książki -ciąg dalszy ;)

Tak jak obiecałam pokazuję kolejne pisanki oklejanki :)
Spodobały mi się bardzo , powstało trzy kolejne , jedna duża i dwie mniejsze . 
Jajka ozdobiłam skrawkami bawełnianych koronek i tym co pałętało się w domu ;) no dosłownie .
Zrobiłam przegląd szpargałów Łucji -motylki, kwiatuszki, biedroneczki i tym podobne  cuda,  które odpadły od jakiejś większej całości ;)


 Dodałam też  listki materiałowe zalegające w moich zapasach  i wszystko znowu zamalowałam farbą kredową.


Tu widać wszystkie ozdóbki na etapie ujednolicania stylistyczno kolorystycznego ;)


  Do szpargałów dodałam kwiatuszki  i ozdóbki z perełki w płynie .
Dwa mniejsze jajka umieściłam na wyplecionych wianuszkach.



Wyszło jak widać :)


  Pozdrawiam :)

poniedziałek, 19 marca 2018

Pisanka oklejana - ze starej książki

Dzisiaj szybciutko chciałam pokazać kolejną pisankę. Tym razem spore jajko oklejane kawałeczkami kartek ze starej książki. 


Na oklejone jajko nakleiłam motylki z papieru ryżowego i wszystko pociapałam kropeczkami :)


Do tego koronka bawełniana, szydełkowy kwiatek i listki oraz motylek ujednolicone farbami kredowymi. 
 

Aaa no i mocno błyszczący lakier :)  
 

 Wyszło jak dla mnie całkiem fajnie , a już niedługo pokażę kolejne książkowe pisanki :)
 

Pozdrawiam serdecznie i witam nowych obserwatorów :)
Ewa

piątek, 9 marca 2018

Pisanki oklejane koralikami.

W końcu i u mnie pojawi się coś w  tematyce wielkanocnej :)
No to jak Wielkanoc to na pierwszy ogień pisanki, moje są mocno recyklingowe i właściwie takie coś z niczego .
A dokładnie było tak:) Siedzę sobie na zwolnieniu lekarskim, walczę z bardzo wrednym wirusem,który przypuszczał już trzy ataki na mnie i jakoś sobie pójść na dobre nie chce  pomimo już trzeciego antybiotyku, który biorę...
Ale o pisankach miało być więc ....kolejna dygresja ;) 
Moja mama zamówiła w Chinach obrazki do wyklejania koralikami, kotki, ptaszki dla wnusi do pokoju. Jak już skończyłam wyklejanie zostało mi dużo malutkich koraliczków w różnych kolorach, wymieszałam wszystko i wsypałam do woreczka bo przecież szkoda wyrzucić ;)



Olśnienie spłynęło na mnie trzy dni temu wieczorem :) przecież można by tymi koralikami  jajka okleić , no tak ale nie mam jajek styropianowych , a do sklepu nie pojadę bo raz ,że z wirusem walczę , dwa że godzina późna . Pokombinowałam i .... zabrałam mojemu dziecku kilka plastikowych pisanek , paskudnych jak nieszczęście i nierówno pomalowanych, które urzekły Łucję urodą w zeszłym roku podczas jakichś zakupów w hipermarkecie ;)


No dobra jajka mam, koraliki mam tylko czymś je trzeba przykleić,  wymyśliłam, że najlepsza była by taśma dwustronna  i tu  pojawił się kolejny problem bo najbliższa taśma dwustronna znajdowała się w garażu na podwórku, a najbliższy mąż który mógłby mi ją przynieść w pracy na drugiej zmianie...
No ale jak się przebłysk pomysłowości pojawił, co aż tak znowu często się nie zdarza to zmarnować tego nie mogłam :) 
Jak się okazuje do klejenia koralików świetnie nadaje się lakier do paznokci, ma gęstą konsystencję i szybko wysycha więc koraliki nie odpadają w trakcie pracy. Ja użyłam beżowego, zrobił ładne tło pod koraliki.



No i tak wyszło :) Zrobiłam trzy pisanki , dłubanina straszna ale efekt mnie zadowala :) Można by pewnie pokusić się o jakieś wzorki czy coś takiego, mnie cierpliwości nie starczyło więc oklejałam jak leci:)

Przepraszam za jakoś zdjęć ale mój aparat jakoś się chyba ode mnie odzwyczaił i współpracować nie chce ;)


Jak już napisałam o koralikach pozostałych po wyklejaniu obrazków to od razu pokażę jakie to obrazki u Łucji w pokoju zawisną  .


 Pozdrawiam 
Ewa

czwartek, 1 marca 2018

Mak islandzki

 Czemu mak  i do tego islandzki nie mam pojęcia, ale tak ktoś nazwał tę serwetkę :)
A serwetka urody przecudnej, już od dawna  za mną chodziła ,no iw końcu się doczekała :)
Więc bez zbędnego gadania .


Nie mam pojęcia dla czego zdjęcie mi obróciło ale tu też widać całość .








Wzorek pochodzi z Robótek Ręcznych z 1994 roku, gazetka należała jeszcze do babci mojego męża.




A tu schemat gdyby komuś się też Mak islandzki spodobał :) 
 




Pozdrawiam :)
Ewa

środa, 21 lutego 2018

Biało niebieskie pudełka

Hej :) to znowu ja . Wiem,że strasznie dużo czasu minęło odkąd byłam tutaj  ostatnio,ale tak jakoś wyszło, praca ,dom , dziecko ,mąż, pies, kot, rybki itd....;)  No i trochę przestałam wyrabiać na zakrętach.
Ale cały czas coś dłubię  robótkowo , teraz już mniej skomplikowane projekty i wymagające zdecydowanie mniej czasu. Mam nadzieję , ze przynajmniej od czasu do czasu uda mi się wpaść i pokazać coś nowego :)
A tym czasem pudełeczka , nic wielkiego praca z gatunku "tu musi być tylko lepiej" . Pałętały mi się po domu dwa drewniane pudełka ,nie mam pojęcia skąd się  u nas wzięły , pewnie ktoś kiedyś przywiózł jako pamiątkę z jakiejś wycieczki. 



Pudełka były z wypalanymi wzorkami ,  najpierw więc  zaszpachlowałam wypalone rowki (niezbyt dokładnie, żeby takie trochę stare i nierówne było),potem zrobiłam użytek z farb kredowch, które  miałam w zapasach, teraz widzę ,że farba była troszkę zbyt gęsta ale nie czepiajmy się szczegółów.
Potem ozdobiłam przy pomocy szablonu. Na  koniec bezbarwny wosk i trochę ciemnego żeby pogłębić rustykalny efekt.

Teraz służą jako schowki na powiększającą się w zastraszającym tempie kolekcję biżuterii,spinek, gumek, pierścionków..... i innych gadżetów mojej  młodej damy:)

A tak to wyglądało przed upiększaniem.


 

Pozdrawiam  Ewa

niedziela, 11 września 2016

Lata 20-te, lata 30-te... ;)

Lata 20-te, lata 30-te ... tak mi się właśnie kojarzy czapka , którą zrobiłam dla mojej księżniczki :)


Czapeczka zrobiona jako dodatek do kremowego futerka zakupionego przez babcię :) 
Zużyłam na nią resztkę malinowej włóczki , z której kiedyś robiłam sweterek dla siebie , do tego filcowa dalia w kolorze rzeczonego futerka ;).
 

Dalie z filcu nauczyłam się robić niedawno i bardzo mi się podobają wiec pewnie jeszcze nie raz się na blogu pojawią :)

 Mała księżniczka zachwycona ,kiedy pokazuję jej w lusterku odbicie w czapce na głowie na jej buzi maluje się  promienny uśmiech  :):)

A co poza tym ? Wróciłam od pierwszego września do pracy , świat nadal się kręci choć miałam pewne podejrzenia ,że z dniem mojego powrotu się zawali ;)
Za to doba zrobiła się znacznie krótsza i życie jakoś zdecydowanie przyspieszyło ;)

Pozdrawiam i znikam :)
Ewa

niedziela, 28 sierpnia 2016

Buty dla krasnala :)

Póki co mamy jeszcze letnie upały,ale kalendarz jest nieubłagany i przypomina o zbliżających się chłodniejszych dniach ,na takie właśnie jesienno zimowe chłody zrobiłam mojemu małemu krasnoludkowi bamboszki:)


Buciki robione na tak zwanego "czuja" bez schematów i opisów i z tego co akurat miałam pod ręką:)  czyli: góra  z zapasów włóczek , które kiedyś dostałam od mojej teściowej, a podeszwy z dosyć grubej naturalnej skóry , dostałam jakieś resztki od znajomego i tak sobie leżały i leżały no i w końcu się doczekały :)
 

Buciki robione z grubej włóczki powstawały bardzo szybko i przyjemnie , gorzej było z przekłuwaniem  podeszew aby przeciągnąć nitkę , paluchy bolały mnie jeszcze kilka dni później ;)

Mały skrzat bamboszki zaakceptował , a najbardziej atrakcyjne okazały się  pomponiki :)
Mam zamiar zrobić jeszcze na pewno jedną parę w innym kolorze i może w bardziej wyszukanym "fasonie" :)



Pozdrawiam słonecznie i wciąż jeszcze upalnie .
Ewa