U mnie w końcu wiosna , słonko świeci i temperatura pozwala na wyjście z domu bez zimowej kurtki ;) Oby taki stan rzeczy utrzymał się jak najdłużej :)
A jak wiosna to i zielony szaliczek, który niedawno udziergałam .
Szaliczki uwielbiam , ten jest milutki i mięciutki i bardzo dobrze nadaje się na wiosenne chłody.
Zrobiony jest z akrylu z domieszką angory i czegoś jeszcze ale nie pamiętam czego , a etykietki z włóczki już nie mam bo mój mąż zrobił z niej zabawkę dla kotów...;)
Prawdziwy kolor to ten na pierwszych zdjęciach , taka wiosenna zieleń :)
Szalik jest dosyć długi i zeszyty , tak aby można go było owinąć dwa razy wokół szyi i żeby końce nie dyndały;)
W następnym poście pokażę Wam naszego nowego domownika , jest nim prawie ośmiotygodniowy owczarek niemiecki , który od tygodnia absorbuje nam bardzo dużo czasu i w którym zakochaliśmy się po uszy :)
Pozdrawiam Ewa