Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coś z niczego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coś z niczego. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 maja 2020

Walizki ozdobione transferem.

Dzisiaj pokaże Wam walizki, które ozdobiłam kilka lat temu, właściwie nie tylko ozdobiłam ale też uratowałam przed wyrzuceniem, bo ich stan był fatalny. Niestety nie mam zdjęć pokazujących jak walizki wyglądały z wierzchu przed transformacja, bo zostały na starym telefonie,  a  ja zgubiłam kabel i dopóki nie znajdę to nie mogę się do fotek dostać ...


 A stan był naprawdę agonalny, popękane, poobdzierane, w środku myszy zrobiły sobie gniazda, bo walizki leżały w szopie.


Postanowiłam jednak dać im szansę , najpierw wymyłam i uzupełniłam braki , między innymi jedno okucie narożne.
Potem malowanie, transfer i koronki.


  Wykleiłam też środek nowym materiałem :)
W jednej znalazły miejsce moje pamiątki ślubne , a w drugiej pamiątki Łucji :)
 



A tak wyglądały w środku już po wstępnym wyczyszczeniu.


Pozdrawiam 
Ewa

środa, 31 lipca 2019

Pudełka z szuflad- bliźniaczki :)

Nie tak dawno pokazywałam pudełko zrobione ze starej szuflady ,pisałam też że mam jeszcze kilka takich szufladek do przerobienia. Jedna z nich była identyczna z tą już ozdobioną więc postanowiłam zrobić drugie pudełko bliźniaczo podobne do pierwszego :)
Tak więc bez zbędnego komentarza , oto efekt pracy i bliźniaczki w pełnej krasie :)




Pozdrawiam Ewa

piątek, 5 lipca 2019

Pudełko ze starej szuflady

Dzisiaj będzie mało tekstu :) 
Chciałam pokazać zrobione przeze mnie pudełko albo tackę ... jak kto woli, zastosowanie może być wielorakie ;) zrobione ze starej szufladki.
Szufladki  znalazłam u mojego taty w komórce , trzymał w nich jakieś rupiecie. No nie mogły się marnować więc je przygarnęłam. Póki co  ozdobiłam jedną ale jeszcze kilka czeka w kolejce:)



 Szufladka pomalowana farbą kredową w kremowym kolorze i ozdobiona pastą strukturalną :)


 Zostawiłam oryginalną gałeczkę ale ozdobiłam ją płatkami złota.


 No i tak to wyszło :) 



A przed metamorfozą szufladka wyglądała właśnie tak .


 Pozdrawiam Ewa

niedziela, 25 marca 2018

Pisanki oklejane kartkami ze starej książki -ciąg dalszy ;)

Tak jak obiecałam pokazuję kolejne pisanki oklejanki :)
Spodobały mi się bardzo , powstało trzy kolejne , jedna duża i dwie mniejsze . 
Jajka ozdobiłam skrawkami bawełnianych koronek i tym co pałętało się w domu ;) no dosłownie .
Zrobiłam przegląd szpargałów Łucji -motylki, kwiatuszki, biedroneczki i tym podobne  cuda,  które odpadły od jakiejś większej całości ;)


 Dodałam też  listki materiałowe zalegające w moich zapasach  i wszystko znowu zamalowałam farbą kredową.


Tu widać wszystkie ozdóbki na etapie ujednolicania stylistyczno kolorystycznego ;)


  Do szpargałów dodałam kwiatuszki  i ozdóbki z perełki w płynie .
Dwa mniejsze jajka umieściłam na wyplecionych wianuszkach.



Wyszło jak widać :)


  Pozdrawiam :)

piątek, 9 marca 2018

Pisanki oklejane koralikami.

W końcu i u mnie pojawi się coś w  tematyce wielkanocnej :)
No to jak Wielkanoc to na pierwszy ogień pisanki, moje są mocno recyklingowe i właściwie takie coś z niczego .
A dokładnie było tak:) Siedzę sobie na zwolnieniu lekarskim, walczę z bardzo wrednym wirusem,który przypuszczał już trzy ataki na mnie i jakoś sobie pójść na dobre nie chce  pomimo już trzeciego antybiotyku, który biorę...
Ale o pisankach miało być więc ....kolejna dygresja ;) 
Moja mama zamówiła w Chinach obrazki do wyklejania koralikami, kotki, ptaszki dla wnusi do pokoju. Jak już skończyłam wyklejanie zostało mi dużo malutkich koraliczków w różnych kolorach, wymieszałam wszystko i wsypałam do woreczka bo przecież szkoda wyrzucić ;)



Olśnienie spłynęło na mnie trzy dni temu wieczorem :) przecież można by tymi koralikami  jajka okleić , no tak ale nie mam jajek styropianowych , a do sklepu nie pojadę bo raz ,że z wirusem walczę , dwa że godzina późna . Pokombinowałam i .... zabrałam mojemu dziecku kilka plastikowych pisanek , paskudnych jak nieszczęście i nierówno pomalowanych, które urzekły Łucję urodą w zeszłym roku podczas jakichś zakupów w hipermarkecie ;)


No dobra jajka mam, koraliki mam tylko czymś je trzeba przykleić,  wymyśliłam, że najlepsza była by taśma dwustronna  i tu  pojawił się kolejny problem bo najbliższa taśma dwustronna znajdowała się w garażu na podwórku, a najbliższy mąż który mógłby mi ją przynieść w pracy na drugiej zmianie...
No ale jak się przebłysk pomysłowości pojawił, co aż tak znowu często się nie zdarza to zmarnować tego nie mogłam :) 
Jak się okazuje do klejenia koralików świetnie nadaje się lakier do paznokci, ma gęstą konsystencję i szybko wysycha więc koraliki nie odpadają w trakcie pracy. Ja użyłam beżowego, zrobił ładne tło pod koraliki.



No i tak wyszło :) Zrobiłam trzy pisanki , dłubanina straszna ale efekt mnie zadowala :) Można by pewnie pokusić się o jakieś wzorki czy coś takiego, mnie cierpliwości nie starczyło więc oklejałam jak leci:)

Przepraszam za jakoś zdjęć ale mój aparat jakoś się chyba ode mnie odzwyczaił i współpracować nie chce ;)


Jak już napisałam o koralikach pozostałych po wyklejaniu obrazków to od razu pokażę jakie to obrazki u Łucji w pokoju zawisną  .


 Pozdrawiam 
Ewa

środa, 21 lutego 2018

Biało niebieskie pudełka

Hej :) to znowu ja . Wiem,że strasznie dużo czasu minęło odkąd byłam tutaj  ostatnio,ale tak jakoś wyszło, praca ,dom , dziecko ,mąż, pies, kot, rybki itd....;)  No i trochę przestałam wyrabiać na zakrętach.
Ale cały czas coś dłubię  robótkowo , teraz już mniej skomplikowane projekty i wymagające zdecydowanie mniej czasu. Mam nadzieję , ze przynajmniej od czasu do czasu uda mi się wpaść i pokazać coś nowego :)
A tym czasem pudełeczka , nic wielkiego praca z gatunku "tu musi być tylko lepiej" . Pałętały mi się po domu dwa drewniane pudełka ,nie mam pojęcia skąd się  u nas wzięły , pewnie ktoś kiedyś przywiózł jako pamiątkę z jakiejś wycieczki. 



Pudełka były z wypalanymi wzorkami ,  najpierw więc  zaszpachlowałam wypalone rowki (niezbyt dokładnie, żeby takie trochę stare i nierówne było),potem zrobiłam użytek z farb kredowch, które  miałam w zapasach, teraz widzę ,że farba była troszkę zbyt gęsta ale nie czepiajmy się szczegółów.
Potem ozdobiłam przy pomocy szablonu. Na  koniec bezbarwny wosk i trochę ciemnego żeby pogłębić rustykalny efekt.

Teraz służą jako schowki na powiększającą się w zastraszającym tempie kolekcję biżuterii,spinek, gumek, pierścionków..... i innych gadżetów mojej  młodej damy:)

A tak to wyglądało przed upiększaniem.


 

Pozdrawiam  Ewa

niedziela, 28 sierpnia 2016

Buty dla krasnala :)

Póki co mamy jeszcze letnie upały,ale kalendarz jest nieubłagany i przypomina o zbliżających się chłodniejszych dniach ,na takie właśnie jesienno zimowe chłody zrobiłam mojemu małemu krasnoludkowi bamboszki:)


Buciki robione na tak zwanego "czuja" bez schematów i opisów i z tego co akurat miałam pod ręką:)  czyli: góra  z zapasów włóczek , które kiedyś dostałam od mojej teściowej, a podeszwy z dosyć grubej naturalnej skóry , dostałam jakieś resztki od znajomego i tak sobie leżały i leżały no i w końcu się doczekały :)
 

Buciki robione z grubej włóczki powstawały bardzo szybko i przyjemnie , gorzej było z przekłuwaniem  podeszew aby przeciągnąć nitkę , paluchy bolały mnie jeszcze kilka dni później ;)

Mały skrzat bamboszki zaakceptował , a najbardziej atrakcyjne okazały się  pomponiki :)
Mam zamiar zrobić jeszcze na pewno jedną parę w innym kolorze i może w bardziej wyszukanym "fasonie" :)



Pozdrawiam słonecznie i wciąż jeszcze upalnie .
Ewa

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Trochę sobie poplotłam ;)

Miło mi bardzo ,że  pokazane w poprzednim poście zazdrostki się spodobały , tyle pochwał to już dawno mnie nie spotkało :) Dziękuję wszystkim serdecznie za  miłe słowa :) 
A dzisiaj chciałam pokazać co ostatnio uplotłam, a mianowicie osłonkę na doniczkę i pudełko z papierowej wikliny.


 Kiedyś miałam okres zauroczenia papierową wikliną , kręciłam rureczki i uplotłam kilka koszyczków , nawet doszłam do w miarę jakiej takiej wprawy i dosyć równo mi to wychodziło. 
Niestety jak widać pewne umiejętności się zapomina i kiedy wzięłam się teraz za wyplatanie osłonki to okazało się , że paluszki mają pewien problem z przypomnieniem sobie jak to wyplatanie szło ;) 
Powstał więc niejaki krzywulec ;) , z pudełkiem poszło już  lepiej :):)


Wszystko zostało potraktowane lekierobejcą w kolorze orzech, a nierówności zakryła bawełniana koronka ;)
Wyplatanki ozdobiłam tym co miałam w domu czyli koronkami , tasiemkami i kwiatuszkami w moim ulubionym kremowym kolorze :)


 Pudełko i osłonka stoją sobie teraz w ganku albo sieni , jak kto woli ;) i ukrywają odpowiednio: osłonka  uroczą pomarańczową , plastikową doniczkę , a pudełko różne specyfiki do pielęgnacji obuwia , które do tej pory z braku innego miejsca pałętały się luzem , w szafce na buty, na szafce  i o zgrozo nie rzadko obok ;)



Myślę , że mimo krzywulców nie wygląda to jednak bardzo źle i póki co jakoś ujdzie  ;)

 


Jaka u Was pogoda ? bo ja mam za oknem ciężkie leniwie sunące chmurzyska, z których tylko czekać jak lunie deszcz.

Pozdrawiam Was serdecznie choć sennie i przeddeszczowo ;)

środa, 13 maja 2015

Doniczki z łubianek :)

Dzisiaj taki  trochę byle jaki post ;) 
Chciałam Wam pokazać na jaki wpadłam pomysł odnośnie darmowych doniczek na kwiatki balkonowe , a że teraz mamy w pełni sezon ukwiecania balkonów, tarasów i parapetów to może ktoś skorzysta:) 
Pomysł sam w sobie odkrywczy nie jest ale i tak pokażę :);)
Wykorzystałam do tego celu łubianki po truskawkach , miałam trzy całkiem w dobrym stanie , służyły nam w zeszłym roku podczas małych wypadów na grzyby , potem stały na tarasie i kiedy pojawiły się u nas koty były przez nie namiętnie zasikiwane...;)


 Koszyczki miały być spalone ale jakimś dziwnym trafem odnalazły się na wiosnę w garażu, stwierdziłam, że może to i dobrze , że nie spłonęły ,bo okien w domu mam kilka i taras trzeba przyozdobić więc doniczki się przydadzą :)


Koszyczków jest w sumie pięć , trzy od teściowej ( to te kocie) i dwa wycyganione od mamy ;) 
Zostały pomalowane resztką lakierobejcy, którą mój mąż malował budę dla Bumelka , w środku wyłożone grubą folią pozyskaną z opakowania jakiejś przesyłki i gotowe :)
Wydaje mi się , że na parapetach wygląda fajnie, a powstały z samych odpadków :)


A na koniec bonus :)
 Obrazek z dzisiejszego poranka , ja siedziałam na tarasie i piłam herbatkę , a Bumelek sobie spał ;) powodzi się psu... nie ma co , na mój gust to tylko drinka z palemką brakuje ;)
Aaa szkoda , że nie możecie do tego obrazka dodatkowo  słyszeć chrapania jakie się rozlegało :):) no poezja po prostu ;)


Ostatnio na blogu króluje Bumelek, koty jednak broń Boże nie zostały zapomniane  tylko ,że odkąd pies pojawił się na podwórku, to kociaki bardzo są zestresowane i w domku pokazują się dopiero wieczorem...
 Bumel widząc kota cieszy się jak głupi i biegnie do niego z wyrazem pyska "hej puchaty kolego, pobaw się ze mną" , a Maksio i Albert prychają , jeżą się i uciekają z prędkością światła ;)
No mówię Wam cyrk na kółkach ;) 

 Macie może doświadczenie w materii kocio psiej ? Jak długo schodzi z opanowaniem sytuacji ? To znaczy ile czasu trzeba , żeby  kocury przestały reagować  ucieczką na koleżeńskie zapędy piesa ?

piątek, 1 maja 2015

Osłonkowa przeróbka.

No i mamy długi weekend nie wiem jak u Was ale u mnie tradycyjnie, czyli  niezbyt ciepło i pada;)  , pies nie może znaleźć sobie miejsca i cały czas domaga się towarzystwa, a przy tej pogodzie jakoś nie za bardzo mam ochotę na polku przebywać, koty zestresowane obecnością Bumela kombinują jak mogą żeby się dostać do domu i z psem nie spotkać ( co i takjest postępem bo do niedawna Albert wogóle nie wchodził na podwórko i musieliśmy go z ulicy do domu zabierać ) , a mąż ma drugie zmiany wiec jestem z tym majdanem sama ...żyć nie umierać ;)

No pomarudziłam sobie :) Zrobiło mi się lepiej , to teraz przejdę do robótek :)


Miałam w domu dwie metalowe koneweczki , zakupione jako osłonki ze ślicznymi  sadzonkami kalanchoe, koneweczki ładne i metalowe tylko kolorki jak dla mnie zbyt optymistyczne ;) Postanowiłam więc je troszkę przerobić , a jak już wzięłam się do pracy to na warsztat trafiła też równie optymistyczna kolorystycznie plastikowa osłonka na doniczkę.

Tak to wyglądało , taka bardzo radosna kompozycja ;)


Powierzchnię zmatowiłam i pomalowałam.  Konewki brązową, a doniczkę czarną farbką potem przetarłam świeczką i kilka razy pomalowałam  na biało. Następnie przecierka i mogłam zacząć oklejać :)


Konewki ozdobiłam różyczkami i cieniowaniami mającymi dawać efekt postarzenia .


 Potem jak zwykle lakierowanie , przecieranie papierkiem i znowu lakierowanie i tak kilka razy .


  Wydaje mi się , że teraz choć może nie tak radośnie i optymistycznie ale wyglądają trochę lepiej ;)


Doniczka natomiast została po oklejeniu serwetką  zakropkowana :) Taka imitacja kamionki czy czegoś w tym rodzaju :)


Jak myślicie może być ?

niedziela, 23 listopada 2014

Czekoladowo ;)

Za oknem coraz zimniej , długie wieczory zachęcają do owinięcia się ciepłym kocykiem i umilenia sobie czasu czymś pysznym :) No to ja dzisiaj chciałam zaproponować moją własną interpretację tego  tematu ;) 
Na początek więc czekoladowy kocyk , jak to u mnie bywa   słusznych rozmiarów ... ja chyba mam jakiś problem z kończeniem w porę ;) Każdy mój dotychczasowy kocyk jest większy od poprzedniego ...aż strach pomyśleć jakie będą następne ;)



Kocyk powstał ze starych swetrów tak jak poprzedni  i jestem z siebie bardzo dumna bo udało mi się  zejść z ceny :) Ten widoczny na zdjęciach kosztował  całe 4 zł :):):) Rachunek jest bardzo prosty :) cztery swetrzyska, których nikt nie chciał  kupione po złotówce w dzień przeceny w lumpeksie ;) Tańszego koca to już chyba nie zrobię , wiec uważam go za swój kocykowy rekord cenowy ;)



Podczas sesji nie mogło oczywiście zabraknąć kotów :) Zresztą odkąd się pojawiły w moim domu to właściwie żadne działanie nie może odbyć się bez ich udziału ;)


Zbliżenie na motyw środka , tym razem kwadracik z kółeczkiem ;)


A tu zdjęcie zrobione podczas dziergania .


Kontrola jakości  ;) Już na etapie powstawania musiałam walczyć z sierściuchami żeby pozwoliły mi go dokończyć dziergać ;) Tak im się spodobał ;)



I jak widać nie odpuszczają do samego końca , jasno podkreślając czyj jest   kocyk :) 




A jak już wygramy z kotami i pozyskamy koc dla siebie , owiniemy się nim to przychodzi czas na coś pysznego ;) 
Ja zafundowałam sobie powrót do dzieciństwa :) a to za sprawą bloku czekoladowego .
Pamiętacie to cudo ? W czasach kiedy czekoladę trzeba było wystać w kolejce , a wyrób czekoladopodobny straszył  swoim wysublimowanym smakiem , taka domowa czekoladka to było 
coś ! Oczywiście jeśli zdobyło się mleko w proszku , które także było towarem deficytowym...

Zapraszam wiec na kawałeczek czekoladki domowej roboty :) Nieskromnie przyznam ,że jest nieprzyzwoicie pyszna i słodziutka tak ,że aż po ząbkach łupie ;) 


Gdyby ktoś z Was też chciał udać się w podróż do lat dzieciństwa to podaję przepis :)

Blok czekoladowy
25 dag masła
100 gram wody albo mleka
3 szklanki cukru
4 czubate łyżki kakao
aromat waniliowy, albo cukier waniliowy
opakowanie mleka w proszku - nie może być granulowane

Masło, cukier, kakao, wodę i aromat wkładamy do garnka i podgrzewamy aż cukier się rozpuści , następnie dosypujemy mleko w proszku i mieszamy , do masy dodajemy pokruszone herbatniki , orzechy, bakalie albo co kto chce ;) Wkładamy w foremkę i odstawiamy w zimne miejsce na kilka godzin .
Banalnie proste :):)

Pozdrawiam Ewa