Ostatnie kilka dni tak jak zapowiadałam spędziłam w Zakopanem.
I tak jak obiecałam przyszedł czas na post miłosny ;)
Góry kocham miłością wielką i to zarówno te niższe - Bieszczady jak i te wyższe - Tatry. Nie jestem jakimś wytrawnym łazikiem górskim , Orla Perć jeszcze ciągle przede mną ;) ale włóczęgi górskie uwielbiam.
Miłością do gór zaraziłam mojego męża i wspólnie robiliśmy sobie wypady jednodniowe w Bieszczady i te troszkę dłuższe w Tatry.
Niestety dwa lata temu mój mąż miał poważny wypadek samochodowy, długie leżenie , rehabilitacja i kilka śrubek w kościach spowodowały , że dopiero w tym roku zdecydowaliśmy się na wyjazd w góry.
Mimo naszych obaw , mąż pomykał jak rącza kozica ....no prawie ;)
Pobyt rozpoczęłam dość odważnie bo od zdobycia Starorobociańskiego Wierchu - 2176 m po drodze zaliczając dwa mniejsze szczyty czyli Trzydniowiański i Kończysty Wierch. Wbrew obawom w górach upału nie było , a i ludzi na szlakach nie aż tak dużo . Mam na myśli mniej uczęszczane szlaki , bo na Giewont podobno kolejka się ustawiała ;)
Ja najbardziej podczas wędrówek lubię te momenty kiedy nie ma zbyt wielu towarzyszy . Najmilej wspominam wędrówkę po czerwonych Wierchach kiedy przez bardzo długi czas wędrowało się nie mając w zasięgu wzroku żadnego człowieka , po prostu magiczne chwile :)
Pod spodem szlak z Trzydniowianskiego na Kończysty Wierch
A to już zdjęcia ze szczytu, akurat kiedy dotarłam na górę zebrały się chmury, ale widoki i tak zapierały dech w piersiach :)
Kijki okazały się bardzo dużym ułatwieniem, choć broniłam się przed nimi przez długi czas jako przed modnym gadżetem musze przyznać , że z nimi wędruje się zdecydowanie bardziej komfortowo.
Szczególnie szczęśliwa byłam , że je mam podczas zejścia po wyjątkowo wrednej stromej ścieżce z usuwającymi się spod nóg kamulcami , choć i tak raz tak zwaną glebę zaliczyłam ;)
A tu ja i w tle Starorobociański Wierch:) mam nadzieję , że widać jak strome jest zejście, tam byłam , na samym czubeczku ;)
Chmury wyglądają jak zapowiedź końca świata , albo przynajmniej burzy . W rzeczywistości nie były aż tak groźne :)
Teraz troszkę flory :)
No przynudziłam tymi zdjęciami ale nie mogłam się oprzeć :)
Ale już kończę , przesyłając pozdrowienia z Doliny Kościeliskiej :)
W tle "łowiecki" i tłum turystów dzięki , którym Kościeliska wyglądała prawie jak Marszałkowska w godzinach szczytu ;)
Wróciłam z naładowanymi akumulatorami i bardzo , bardzo szczęśliwa :)
W drodze powrotnej zwiedziliśmy jeszcze dwa zamki w Nowym Wiśniczu i Dębnie ale o tym już innym razem :)
:Piękna wycieczka. Widoki na zdjęciach zapierają dech w piersiach, a co dopiero na żywo. Odważna jesteś, bo ja gdy bywałam w górach, a szczególnie w Zakopanem to zwiedzałam góry jedynie kolejką. Raz udało mi się zaliczyć Trzy Korony. Mieszkam w górkach, ale najczęściej podziwiam z okna samochodu. Leniwiec ze mnie, ot co. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTak po prawdzie to ja mam lęk wysokości ale taki dziwny , bo ujawnia się tylko kiedy nie mam "pewnego" podłoża pod nogami np. ażurowe schody czy podesty , kiedy stoję twardo na ziemi nawet jak jest jej niezbyt dużo , albo jak siedzę na siedzeniu np. wyciągu krzesełkowego to lek się nie ujawnia :)
UsuńTo trochę paradoksalne że uwielbiam górskie wyprawy i mam lęk wysokości , widać ja już taka trochę pokręcona jestem ;):)
Piękne te góry - dobrze mi znane, ale Orla Perć też jeszcze przede mną (przeszłam tylko odcinek Skrajny Granat - Przełęcz Krzyżne. W tym roku byłam pierwszy raz na Rysach. Pojutrze witam Bieszczady. Pozdrawiam serdecznie:))))
OdpowiedzUsuńNo to życzę dobrej zabawy podczas wędrówek po bieszczadzkich szlakach :)
UsuńA jeśli będziesz w Cisnej to polecam Karczmę na Zamościu jeździe z Cisnej ( przy wyjeździe z Cisnej w stronę Ustrzyk )wygląda niepozornie ale bardzo dobrze tam karmią :)
Milo mi Cie widziec :) Zdjecia Piekne i wcale nie przynudzasz ,az chcialo by sie tam byc :) Suuper ,ze wyjazd Wam sie udal :) To najwazniejsze mysle :) Pozdrawiam Cie Serdecznie :) Agnieszka
OdpowiedzUsuńDziękuję i również przesyłam pozdrowienia :)
UsuńSuper zdjęcia i na pewno zostaną piękne wspomnienia
OdpowiedzUsuńPozdrowienia ślę
Oooo tak , często wracam wspomnieniami do górskich wypraw :)
UsuńMiłe wspomnienia napawają nas dobra energią:):)
UsuńWitam u mnie :) Miło mi , że zaglądnęłaś :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie Ewa
Piękne widoki,będzie co wspominać w długie zimowe wieczory:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Cudowne widoki ! niektóre bardzo znajome, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńAle do Mylnej też poszłaś, co? ;) Pozdrawiam z Krakowa
OdpowiedzUsuńDo Mylnej tylko z przewodnikiem ;)
Usuń