Ale zanim wybierzemy się do lasu to malutkie usprawiedliwionko ;) ostatnio zniknęłam z blogowego świata , a to za sprawą przeprowadzki . W ostatnich tygodniach wyprowadzaliśmy się z wynajmowanego mieszkania , do tej pory zachodzę w głowę ile rzeczy można zgromadzić na 19 metrach kwadratowych... w każdym razie dużo ;) Cały czas kończymy nasz domek , ja czekam kiedy będę się mogła już w nim zagnieździć bo póki co nie mamy wody więc pomieszkuję u rodziców. Takie życie jak na rozerwanej ulicy :);) Więc na obecność na blogach czasu nijak nie miałam ale mam nadzieję , że już niedługo się to zmieni :)
Jednak brak czasu to jedno , a wysyp grzybów to drugie ;) Grzybiarzem jestem namiętnym od lat i kiedy tylko w lasach zaczynają się pojawiać grzybki to najchętniej codziennie biegała bym z koszykiem po chaszczach ;) i nawet nie przeszkadza mi to,że panicznie boję się pająków ;)
Patrzcie jaki cudny efekt dają skąpane w rosie pajęczyny , jak dla mnie w tej scenerii brakuje tylko rusałki w podkasanej sukience ;)
Misterna robota pracowitego pajączka :)
Okazji do grzybobrania mi nie brakuje bo Stalowa Wola to miasto ze wszystkich stron otoczone lasami , a z nowego domu mam dosłownie kilkadziesiąt metrów na grzyby :)
A to już okazy przyprawiające o trzepot serca :) Grzybiarze wiedzą o co chodzi ;)
Prawdziweczki
Czerwone kozaczki
I znowu prawdziwek :)
To prawdopodobnie gołąbek , co prawda nie zbieram ale kto mi zabroni podziwiać :)
Tadaaam :) Tyle udało mi się zebrać grzybków dzisiejszego ranka :)
I to koniec wycieczki do lasu , przynajmniej dzisiaj :) Grzyby już obrane , część się suszy , część mama przygotowuje do marynaty mmm....
A Wy lubicie chodzić na grzyby ?
Pozdrawiam leśnie i grzybowo :) i korzystając z chwili czasu pędzę odwiedzić Wasze blogi :)
Ewa







